Konflikt na Bliskim Wschodzie coraz mocniej uderza po kieszeniach kierowców. Ceny paliw na stacjach nadal szybko idą w górę – olej napędowy zbliża się już do rekordowych poziomów z 2022 roku. Według analityków serwisu e-petrol.pl na razie nie widać żadnych oznak, by ten trend miał się zatrzymać, więc w najbliższych dniach należy spodziewać się dalszych podwyżek.
Trzycyfrowe ceny ropy Brent oraz gwałtowny skok notowań produktów naftowych na światowych giełdach sprawiają, że na polskich stacjach coraz częściej będziemy tankować benzynę 95-oktanową powyżej 7 zł za litr, a diesel będzie zaczynał się już od 8 zł za litr.
Hurtowe benzyny i oleju napędowego w górę
– W hurtowych cennikach krajowych producentów paliw w ostatnich dniach dominowały podwyżki. Biorąc pod uwagę napiętą sytuację na rynkach międzynarodowych, taki kierunek zmian nie może być zaskoczeniem. Średnia cena 95-oktanowej benzyny w rafineriach wynosi aktualnie 5739,00 zł/metr sześcienny i jest o 337,60 zł wyższa niż w ostatni piątek. Olej napędowy na przestrzeni tygodnia podrożał o 341,40 zł i metr sześcienny tego paliwa kosztuje dzisiaj średnio 6741,00 zł – poinformowali analitycy z serwisu e-petrol.pl: dr Jakub Bogucki i Grzegorz Maziak.
W minionym tygodniu ceny paliw na stacjach nadal rosły, choć tempo podwyżek wyraźnie spadło w porównaniu z pierwszą połową marca. Według danych e‑petrol.pl średnia cena litra benzyny E10 w środę osiągnęła 6,79 zł, co oznacza wzrost o 31 groszy. Olej napędowy podrożał w tym czasie o 17 groszy, do poziomu 7,76 zł za litr. Autogaz kosztował średnio 3,32 zł za litr, czyli o 23 grosze więcej niż tydzień wcześniej.
Co czeka ceny paliw w kolejnych dniach?
– Prognozy na nadchodzący tydzień niestety nie napawają optymizmem. Przewidywane przez e-petrol.pl przedziały cenowe dla poszczególnych gatunków paliw to: 6,94-7,09 zł/l dla 95-oktanowej benzyny, dla oleju napędowego 8,09-8,25 zł/l i 3,38-3,51 zł/l dla autogazu – informują eksperci.
Sytuacja na światowym rynku ropy pozostaje wyjątkowo napięta z powodu jednych z największych w historii zaburzeń podaży – sięgających aż 12 mln baryłek dziennie, czyli około 12 proc. globalnego zapotrzebowania. Głównym źródłem destabilizacji jest narastający konflikt na Bliskim Wschodzie. Ostatnie ataki irańskich dronów na rafinerię w Kuwejcie (Mina Al‑Ahmadi) oraz utrudnienia w żegludze przez cieśninę Ormuz dodatkowo pogłębiły kryzys. W efekcie ceny ropy przebiły poziom 100 USD za baryłkę, co przełożyło się na gwałtowne podwyżki cen paliw gotowych – diesla, paliwa lotniczego i LPG. Choć tuż przed weekendem notowania surowca chwilowo spadły, był to jedynie krótkotrwały efekt oczekiwań na polityczną interwencję, a nie sygnał realnej poprawy sytuacji podażowej.
Uruchomiono awaryjne rezerwy ropy
Analitycy e-petrol.pl podkreślają, że w odpowiedzi na kryzys Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) podjęła bezprecedensową decyzję o uwolnieniu 400 mln baryłek z rezerw awaryjnych, a grupa państw europejskich oraz Japonia zadeklarowały udział w misji stabilizacyjnej w regionie Zatoki Perskiej. – Równolegle administracja USA rozważa złagodzenie sankcji na irańską ropę składowaną na tankowcach oraz dalszą eksploatację własnych rezerw strategicznych. Podażową presję mają również łagodzić czynniki sezonowe, w tym wznowienie wydobycia z odwiertów w Dakocie Północnej po okresie zimowym. Mimo tych działań, dyrektor MAE Fatih Birol ostrzega, że interwencje po stronie podaży nie zrównoważą w pełni niedoborów, co wymusza konieczność wdrożenia mechanizmów ograniczających popyt – czytamy w komunikacie.
Zobacz też: Rosną ceny paliw. Jak renegocjować stawki w transporcie?
Ataki i sabotaż utrzymają wysoki poziom cen
Perspektywy dla rynku wciąż obarczone są dużą niepewnością, potęgowaną przez realne uszkodzenia infrastruktury przesyłowej. Administracja prezydenta USA, reprezentowana przez Kevina Hassetta, przedstawia optymistyczny scenariusz, według którego konflikt miałby wygasnąć w ciągu najbliższych tygodni, a ceny ropy spaść po dotarciu wstrzymanych dostaw do rafinerii. Argumentuje to m.in. osłabieniem potencjału militarnego Iranu. Tymczasem dane rynkowe wskazują, że ograniczona podaż oraz ryzyko kolejnych aktów sabotażu sprzyjają utrzymaniu wysokich cen. Dopóki bezpieczny tranzyt przez cieśninę Ormuz nie zostanie trwale przywrócony, rynek pozostanie wyjątkowo podatny na nagłe, silne zwyżki – niezależnie od krótkoterminowych działań ochronnych podejmowanych przez państwa należące do MAE.













