Tajemniczy dron z ładunkiem wybuchowym na płycie lotniska i zderzenie samolotu DHL w powietrzu z dronem w logistycznym sercu Europy – na lotnisku Lipsk/Halle (LEJ) ujawniają nowy poziom zagrożeń hybrydowych dla branży TSL. Analizujemy najnowsze ustalenia niemieckich mediów.
Port lotniczy Lipsk/Halle to kluczowy punkt na mapie globalnego łańcucha dostaw. Znajduje się tam największy na świecie hub przeładunkowy DHL Express oraz strategiczna baza operacyjna ukraińskich linii Antonov Airlines, realizujących przewozy w ramach programu NATO SALIS (Strategic Airlift International Solution).
Do zdarzenia doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia. Jak ujawnił tygodnik „Der Spiegel”, powołując się na informacje z Urzędu Kryminalnego Saksonii (LKA Sachsen), na płycie lotniska został odnaleziony bezzałogowiec. Nie był to amatorski dron. Urządzenie zostało uzbrojone w profesjonalny materiał wybuchowy typu Semtex.
Dron w pobliżu Antonowa AN-124 Rusłan
Według ustaleń „Der Spiegel” do eksplozji drona nie doszło z powodu usterki technicznej. Zapalnik przymocowany do ładunku zadziałał wadliwie lub uległ uszkodzeniu podczas lotu. Na miejsce sprowadzono specjalistycznego robota pirotechnicznego Bundespolizei, który zdalnie unieszkodliwił ładunek. Dron znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie stojącego na płycie postojowej portu Lipsk/Halle ukraińskiego samolotu transportowego Antonow AN-124 Rusłan.
W pierwszych godzinach po zdarzeniu niemieckie dzienniki, w tym „Süddeutsche Zeitung”, informowały – powołując się na przecieki z poufnego raportu policji – że celem ataku był Antonow załadowany francuską amunicją wojskową przeznaczoną dla Ukrainy. Informacja ta błyskawicznie obiegła międzynarodowe media. Jak podaje Deutsche Welle, doszło tu jednak do przeinaczenia faktów.
Podczas zamkniętego posiedzenia komisji Bundestagu niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz rzeczniczka portu lotniczego Lipsk/Halle, Maret Montavon, kategorycznie zdementowali te doniesienia. Według sprostowania przekazanego przez DW, maszyna Antonov Airlines w momencie zdarzenia była pusta, a na płycie nie przygotowywano wówczas transportu uzbrojenia.
Pracownik lotniska schwytał UAV
Tabloid „BILD” ujawnił z kolei, że dron nie został wykryty przez systemy antydronowe lotniska Lipsk/Halle. Obiekt wiszący nisko nad ziemią zauważył pracownik obsługi naziemnej. Nie zdając sobie sprawy, że ma do czynienia z uzbrojonym ładunkiem wybuchowym, ściągnął drona na ziemię gołymi rękami. Być może to działanie zapobiegło potencjalnej katastrofie, ale jednocześnie obnażyło lukę w przeszkoleniu personelu na wypadek pojawienia się obcych obiektów w strefie zastrzeżonej.
Dziennik „Tagesspiegel” poinformował o jeszcze jednym, niepokojącym zdarzeniu z udziałem samolotu towarowego DHL. Na wysokości około 400 metrów i w odległości 6 km od lotniska Lipsk/Halle, wykonujący odejście samolot cargo zderzył się w powietrzu z nieznanym obiektem. Maszyna została bezpiecznie skierowana na lotnisko zastępcze w Hanowerze. Po lądowaniu technicy stwierdzili lekkie uszkodzenia poszycia w przedniej części kadłuba. Niemieckie służby prowadzą obecnie poszukiwania szczątków drugiego drona wzdłuż ścieżki podejścia do portu LEJ.
Z powodu obu zdarzeń nad lotniskiem Lipsk/Halle wstrzymany był ruch lotniczy od godziny 23:55 do 1:55, co wywołało efekt domina w operacjach cargo. Samoloty znajdujące się w powietrzu musiały wykonać manewr przerwania lądowania i odejść na drugi krąg (go-around).
Wnioski dla branży TSL: Nowa era zagrożeń
To, co wydarzyło się w hubie Lipsk/Halle, wykracza daleko poza zwykły incydent lotniskowy. Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec, Alexander Dobrindt, ocenił na łamach „Die Zeit”, że mieliśmy do czynienia z „zaawansowanym scenariuszem ataku hybrydowego”, za którym stoją służby obcego państwa. Śledztwo w sprawie terroryzmu i zamachu na bezpieczeństwo państwa przejęła Prokuratura Generalna w Dreznie (PTAZ).
Dla menedżerów logistyki i operatorów infrastruktury transportowej wnioski są jednoznaczne: pasywne systemy bezpieczeństwa to za mało. Drony stały się realnym narzędziem dywersji w łańcuchach dostaw. Przypomnijmy również wcześniejsze incydenty z samozapłonami paczek w hubach DHL. W lipcu 2024 r. na lotnisku w Lipsku zapaliła się paczka. Dzień później kolejna zapaliła się w Jabłonowie pod Warszawą, a następna w centrum DHL pod Birmingham. Ówczesne akty dywersji przypisywane były rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU.
Podobnych zdarzeń było więcej. Na początku września 2025 r. na linii kolejowej nr 141 w Katowicach-Ligocie ktoś celowo odłączył od składu towarowego wagon typu węglarka. Z kolei w listopadzie 2025 r. doszło do eksplozji szyny na linii prowadzącej z Lublina do Kraśnika.
Akty dywersji i sabotażu z pewnością będą się powtarzać, dlatego przedsiębiorstwa transportowe i logistyczne powinny dokonać audytu procedur bezpieczeństwa oraz zadbać o ubezpieczenie od ryzyk wojny, terroryzmu i ataku hybrydowego. Standardowe polisy OC często zawierają wyłączenia dla tego typu zdarzeń.
