Na początku września 2025 r. na linii kolejowej nr 141 w Katowicach-Ligocie doszło do aktu dywersji. Ktoś celowo odłączył od składu towarowego wagon typu węglarka. – To na pewno nie był przypadek. Sposób, w jaki próbowano rozmontować te wagony, wskazuje, że mieliśmy do czynienia z profesjonalistami – przekazał minister infrastruktury Dariusz Klimczak.
O zdarzeniu poinformowała „Rzeczpospolita”, która ustaliła, że do incydentu doszło w nocy z 2 na 3 września. Z uwagi na trwające prace torowe, linią 141 kursują obecnie zarówno pociągi towarowe, jak i pasażerskie. „Ktoś fachowo przełożył sygnalizację końca składu na przedostatni wagon” – ustaliła gazeta. Skład świadczył usługi dla koncernu ArcelorMittal i jechał z Dąbrowy Górniczej do kopalni węgla w Szczygłowicach. Do odłączenia węglarki doszło, gdy maszynista zatrzymał pociąg w Ligocie, by sprawdzić spadek ciśnienia w przewodzie hamulcowym.
Sprawę pozostawienia na torze pustej, 20-tonowej węglarki badają służby i prokuratura. Minister Klimczak potwierdził w programie „Jeden na jeden” w TVN24, że incydent nie był przypadkowy.
– Tę sprawę komisja kolejowa oddała służbom specjalnym. Bada ją także prokuratura, która jest wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o komunikaty. Ja też nie chciałbym wiele na ten temat mówić, aby żadna informacja nie została niewłaściwie wykorzystana. To na pewno nie był przypadek. Sposób, w jaki próbowano rozmontować te wagony, wskazuje, że mieliśmy do czynienia z profesjonalistami, a nie z osobami, które chciały coś przetestować – podkreślił Klimczak.
Służby nieustannie przeciwdziałają planowanym aktom dywersji i sabotażu. W październiku 2024 r. informowano o zatrzymaniu czterech osób podejrzanych o udział w międzynarodowej grupie dywersyjnej. Osoby działające na zlecenie obcego wywiadu przygotowywały przesyłki kurierskie z ładunkami zapalającymi lub wybuchowymi, aktywowanymi w trakcie transportu lądowego i lotniczego.
W 2024 r. doszło do serii wybuchów przesyłek nadanych przez DHL – były to akty sabotażu przypisywane rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU. Celem były centra logistyczne i infrastruktura transportowa w Niemczech, Polsce i Wielkiej Brytanii. Efekty działań dywersyjnych badają służby wielu państw po serii incydentów. W lipcu 2024 r. paczka zapaliła się na lotnisku w Lipsku, dzień później kolejna w Jabłonowie pod Warszawą, a następna w centrum DHL pod Birmingham.

