Rekrutacje przed świątecznym szczytem mocno opóźnione

Colian Logistics

Koniec roku w sektorze TSL tradycyjnie jest okresem, w którym zapotrzebowanie na pracowników wyraźnie rośnie. W 2023 roku widać wyraźną zmianę. Niepewność i gorsze nastroje gospodarcze sprawiły, że pracodawcy do ostatniej chwili czekali z rekrutacjami i dopiero w październiku zaczęli kompletować zespół na sezon zimowy.

Za moment zacznie się szczyt paczkowy – tradycyjnie rozkręca się on już w połowie listopada i trwa aż do Bożego Narodzenia. W tym okresie średnia dzienna liczba nadawanych przesyłek jest nawet o 40 proc. większa niż w trzecim kwartale roku. Dodatkowo ciągły rozwój branży e-commerce również generuje wzrost liczby nadanych paczek – nawet o 25 proc. rok do roku (dane DHL).

– To już ostatni moment na szukanie pracowników przed sezonem zimowym. W tym roku ten rekrutacyjny czas w sektorze TSL należy do wyjątkowych, bo w żadnej mierze nie pokrywa się on z naszymi doświadczeniami z lat ubiegłych. Dotychczas w październiku mieliśmy już skompletowaną dużą część załogi dla naszych klientów. Rekrutacja na sezon zimowy trwała od połowy sierpnia i była równomiernie rozłożona na wiele tygodni. Wygląda na to, że w tym roku będzie inaczej, czeka nas wysoki i krótki pik rekrutacyjny, który właśnie się zaczyna – mówi Justyna Lach, Dyrektor Linii Progres HR Logistics z Grupy Progres i dodaje, że klienci do ostatniej chwili czekali z decyzjami dotyczącymi zapotrzebowania na pracowników oraz terminów pierwszych wdrożeń osób, które będą pracowały w wysokim sezonie.

Kumulacja rekrutacji w logistyce

Rekrutacje skumulowały się w jednym czasie. Dla agencji zatrudnienia to spore wyzwanie, ponieważ mają ok. 4 tygodni na znalezienie osób do wielu zespołów logistycznych, a pula kandydatów jest ograniczona. Według ekspertki opóźnienie w decyzjach firm dotyczących rekrutacji do sektora TSL jest pokłosiem sytuacji gospodarczej, nastrojów panujących na rynku oraz realiów i wyzwań, z którymi mierzą się obecnie, np. zwiększenie kosztów zatrudnienia i utrzymania pracownika. Co potwierdza też GUS – firmy z obszaru transport i gospodarka magazynowa zgłaszające bariery w prowadzeniu biznesu najczęściej wskazują na trudności związane z kosztami zatrudnienia (62,7 proc. we wrześniu br.) oraz niepewnością ogólnej sytuacji gospodarczej (60,2 proc. we wrześniu br.).

Z danych Grupy Progres wynika, że obecne zapotrzebowanie na pracowników do sektora TSL jest 3,5 razy wyższe niż we wrześniu. Co widać też np. na portalu pracuj.pl, gdzie liczba ogłoszeń z obszaru transport, spedycja, logistyka opublikowanych w ciągu ostatnich 30 dni wyniosła ponad 2600 (od drugiej połowy września do pierwszej połowy października), w tym większość pojawiła się w październiku (ponad 2400 ogłoszeń). Poszukiwani są kierowcy, spedytorzy, logistycy, magazynierzy, kurierzy, operatorzy wózków widłowych czy koordynatorzy do spraw wysyłek. Ogłoszeń nie brakuje również w Centralnej Bazie Ofert Pracy, w ciągu ostatnich 14 dni (dane z 18 października br.) pojawiło się w niej ponad 2800 etatów dla kierowców, niemal 1500 miejsc pracy dla magazynierów czy ponad 1100 ofert dla pakowaczy.

Kandydaci bez kwalifikacji

Sytuacji w znalezieniu kandydatów nie ułatwia fakt, że deficyt kadrowy jest spory. Na rynku brakuje kierowców samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych (w trwałym deficycie), magazynierów, mechaników pojazdów samochodowych czy kurierów. Jak wynika z Barometru zawodów główny powód wspomnianego deficytu to nie tylko brak wystarczającej liczby kandydatów, ale też szereg innych czynników, m.in. rozwój branży, czy trudne warunki pracy (w delegacji) oraz brak odpowiednich kwalifikacji. Do podjęcia pracy kierowcy (np. ciężarówki) konieczne jest posiadanie stosownych uprawnień, znajomość podstaw mechaniki pojazdów, a na trasach międzynarodowych także języka obcego.

– Wiele firm liczy, że ratunkiem na braki kadrowe będą obcokrajowcy i oczywiście może tak być. Jednak firmy z sektora TSL, które obecnie chcą przyjmować cudzoziemców niebędących obecnie w Polsce i rekrutować ich również z odległych kierunków, nie znajdą ich w ciągu 4 tygodni. Czas potrzebny na załatwienie wszelkich formalności jest bowiem o wiele dłuższy. Szacunkowo, w przypadku krajów Ameryki Płd., Afryki czy Filipin, wszystko trwa ok. 3-4 miesiące, trochę dłużej, bo ok. 5-6 miesięcy, jeśli chodzi o Indie, Nepal, Bangladesz, Turkmenistan, Kazachstan czy Uzbekistan. Dlatego, kto przespał sierpień, może mieć problem z szybkim skompletowaniem kadry złożonej z cudzoziemców – podsumowuje Justyna Lach.

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane