Duński potentat logistyczny Maersk w swojej najnowszej analizie sytuacji i trendów na rynku (Maersk Global Market Update) dużo miejsca poświęcił potencjalnemu powrotowi żeglugi przez Kanał Sueski. Firma ostrzega, że w początkowym okresie wydarzenie to może spowodować zatory w portach oraz wzrost zapasów magazynowych.
W ostatnich miesiącach branża logistyczna analizuje możliwości powrotu żeglugi przez Morze Czerwone i ponownego wykorzystania Kanału Sueskiego jako głównej bramy handlowej między Azją a Europą. Przypominamy, że statki od kilku lat omijają Suez ze względu na ataki organizacji terrorystycznej Huti z terytorium Jemenu. Kontenerowce realizują przewozy dłuższą trasą dookoła Afryki, opływając Przylądek Dobrej Nadziei.
Statki jeszcze nie wracają na Morze Czerwone
Maersk informuje, że 19 grudnia 2025 r. jego kontenerowiec przewożący ładunki w ramach serwisu MECL (Middle East – India – US East Coast Loop) z powodzeniem przepłynął przez Morze Czerwone. „Niemniej jednak pełny powrót na Morze Czerwone pozostaje na etapie planowania i jest uzależniony od utrzymania bezpiecznych oraz stabilnych warunków” – czytamy w komunikacie.
Według Maersk powrót żeglugi przez Suez będzie z pewnością znaczący dla całej branży, ale całkowita odporność na zakłócenia jest mało prawdopodobna. Doświadczenia i wnioski wyciągnięte z poprzednich wydarzeń pozwolą jednak złagodzić część tych zakłóceń i skutecznie uchronić łańcuchy dostaw.
Sposobem na zrozumienie potencjalnego wpływu powrotu transportu przez Morze Czerwone jest porównanie tego procesu do skutków pandemii COVID-19. Choć tym razem zakłócenia zapewne nie będą aż tak dotkliwe, to skutki będą podobne. Na początku 2020 roku zapasy wyrobów gotowych w strefie euro były dobrze zrównoważone z popytem, lecz lockdowny i kwarantanny spowodowały ich stopniowy spadek do końca 2021 roku. Po zniesieniu ograniczeń operacyjnych doszło do efektu „batowego” (bullwhip effect) w zapasach oraz do przeciążenia infrastruktury, co doprowadziło do poważnych zatorów w wielu portach.
Nagły wzrost wskaźnika zapasów w Europie
Analogia do wznowienia tranzytu przez Morze Czerwone jest następująca: pierwsze statki płynące przez Kanał Sueski oraz ostatnie płynące wokół Przylądka Dobrej Nadziei mogą dotrzeć do portów w podobnym czasie. To potencjalnie zapewni importerom zapasy na kilka miesięcy naraz. W efekcie wzrośnie wskaźnik zapasów do sprzedaży w Europie.
„Już dziś zapasy w strefie euro są nieco wyższe niż na początku 2020 roku i przekraczają średnią w stosunku do popytu. Dlatego przybycie dodatkowych statków do Europy niesie ze sobą realne ryzyko nadmiernego nagromadzenia zapasów. Analizujemy różne scenariusze, aby lepiej zrozumieć potencjalne konflikty czasowe zarówno w Europie, jak i w Azji, oraz ściśle współpracujemy z klientami nad strategiami zapobiegającymi nadmiernym zapasom” – informuje Maersk.
Firma dodaje, że podobnie jak w okresie pandemii COVID-19, importerzy powinni przygotować się na krótkoterminową zmienność w przepływach towarów i poziomach zapasów – prawdopodobnie będzie konieczne wcześniejsze dostosowanie wzorców zamówień, aby zrównoważyć magazyny.
Ograniczone moce przerobowe w portach
Duńska linia żeglugowa ostrzega też przed zatorami w europejskich portach. Dane dotyczące wykorzystania portów w całej Europie podkreślają konieczność planowania z wyprzedzeniem. Kluczowe terminale w Rotterdamie, Hamburgu i Algeciras latem 2025 roku pracowały na poziomie około 80% wydajności, a ta wysoka aktywność utrzymywała się też w kolejnych miesiącach. Na tym poziomie zazwyczaj istnieje wystarczający bufor do obsługi ładunków na wypadek wahania w liczbie przybywających statków. Jednak gdy wykorzystanie terminali zbliża się do 90%, bufor ten znacznie maleje, co zwiększa podatność na zakłócenia.
„Dla porównania: pod koniec pandemii, w I kwartale 2023 roku, gdy wykorzystanie globalnych terminali osiągnęło połowę lat 80., wiele z nich działało już blisko granic możliwości. Europejskie porty nie znajdują się jeszcze na poziomie krytycznym, ale są na tyle blisko, że jednoczesny napływ statków z tras przez Morze Czerwone i Przylądek Dobrej Nadziei mógłby szybko pchnąć je w strefę wysokiego ryzyka” – informuje Maersk. Przedsiębiorstwo radzi uwzględnienie takiego ryzyka w scenariuszach biznesowych.













