Wojna zmiotła pracowników z placów budowy

652234, Pixabay

Branża budowlana od wielu miesięcy boryka się z wieloma problemami – najpierw koronawirus, następnie problemy z dostarczaniem surowców i materiałów budowlanych, potem wzrost cen energii i gazu oraz kosztów pracowniczych, a teraz wojna na Ukrainie, która dosłownie zmiotła pracowników z placów budowy. Według Anny Sudolskiej z Idea HR Group efektem tego zjawiska będzie jeszcze bardziej rosnąca presja płacowa.

– Firmy budowlane przyjmują do pracy z otwartymi ramionami. Przed nami sezon wiosenny i letni, gdzie prace na budowach powinny jeszcze mocniej przyspieszać po zimie. Tymczasem mamy wizję poważnych braków kadrowych – mówi Anna Sudolska, ekspert rynku pracy, członek zarządu Idea HR Group.

Według Idea HR Group w wielu firmach budowlanych nawet 100% składu pracowników to osoby z Ukrainy. Zdarza się, że 50-60% zespołu decyduje się na powrót na Ukrainę. Idą walczyć o ojczyznę lub opiekować się rodziną. Trwająca od kilkunastu dni inwazja wojsk Putina na Ukrainę spowodowała wielkie zmiany na rynku pracy. Najsilniej odczuwalne są one w transporcie oraz w branży budowlanej. Przedsiębiorcy obawiają się, że nie będą w stanie dokończyć swoich inwestycji. Na wojnę często ruszyły ogromne ilości mężczyzn, którzy dotychczas głównie pracowali w budowlance.

Z firm transportowych odeszła połowa kierowców

– Zgłaszają się do nas firmy, które straciły nawet 50% składu swojego dotychczasowego zespołu z powodu wojny. Pracownicy z Ukrainy mówią, że walka o ojczyznę i ochrona rodziny jest ich obowiązkiem. Wyjeżdżają więc i porzucają pracę albo proszą o to, by szefowie udzielili im bezterminowego wolnego, by mogli ściągnąć swoje rodziny i uspokoić sytuację życiową. Przedsiębiorcy wiedzą, że mamy do czynienia z sytuacjami z którymi nie należy dyskutować. Muszą więc szybko łatać kadrowe dziury i jeszcze mocniej dbać o pracowników, którzy zostali lub są gotowi do podjęcia pracy. Presja płacowa w budowlance urośnie jeszcze bardziej – mówi Anna Sudolska.

– Spodziewamy się, że braki na rynku pracy mogą spowodować, że niektóre zlecenia będą droższe niż przewidywano oraz zrealizowane później niż w harmonogramach. Pracodawcy i zleceniodawcy wydają się jednak być świadomi, że wojna zachwiała fundamentem kadrowym sektora gospodarki jakim jest budownictwo – dodaje Sudolska.

Co powinni zrobić pracodawcy, by utrzymać możliwie duże tempo inwestycji? Pod kątem kadrowym sprawa wydaje się oczywista. – Im większe wynagrodzenie, tym większa szansa na dobrą rekrutacje Polaków do realizacji inwestycji budowlanych. Poza tym pracodawcy muszą zadbać o pracowników z Ukrainy, którzy pozostali na miejscu. Oni pewnie mają rodziny, które będą wymagać wsparcia finansowego, psychologicznego i ogólnie życiowego. To okazja dla pracodawcy do wykazania się i pokazania swojej odpowiedzialności społecznej. Taki pracodawca będzie mieć wierniejszych i mniej skłonnych do odchodzenia pracowników – twierdzi Anna Sudolska.

Możliwe jest też zawiązywanie komityw gospodarczych i outsourcing pracowników do realizacji niektórych zadań, ale to w czasie kryzysu kadrowego na rynku budowlanym i w czasie wojny może być niezwykle trudne. Polska buduje swój rynek pracy na osobach z Ukrainy. – Jaka będzie skala problemu dowiemy się w najbliższych tygodniach – mówi ekspertka rynku pracy.

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Polecane