Polska ma szansę stać się nowym hubem lotniczego cargo Europy Środkowej, a Port Polska może zwiększyć rynek niemal czterokrotnie – wynika z najnowszego raportu BGK. Realizacja tego scenariusza będzie wymagała inwestycji infrastrukturalnych i flotowych, jednak w zamian wygeneruje znaczące wpływy do budżetu państwa.
Polski rynek cargo lotniczego rozwija się dynamicznie, jednak nadal pozostaje poniżej potencjału gospodarki. W 2025 r. przez polskie lotniska przewieziono 214 tys. ton ładunków, o 7% więcej niż rok wcześniej i aż o 73% więcej niż przed pandemią. W strukturze wymiany handlowej widoczna jest jednak wyraźna nierównowaga – import (w którym dominują towary z Chin, stanowiące blisko 42% udziału) przeważa nad eksportem, kierowanym głównie do USA (blisko 28%). W powietrzu królują maszyny, urządzenia elektryczne oraz produkty wysokomarżowe, takie jak farmaceutyki czy przyrządy medyczne.
Dominacja stolicy i ucieczka ładunków na kołach
Największym portem cargo pozostaje Lotnisko Chopina w Warszawie, przez które przechodzi 64% wszystkich przewozów lotniczych towarów w Polsce. Istotną rolę w strukturze geograficznej kraju odegrał także port w Rzeszowie, który z przyczyn geopolitycznych stał się kluczowym międzynarodowym węzłem dla pomocy humanitarnej i militarnej. Wśród przewoźników liderem pozostaje PLL LOT, który odpowiada za około jedną czwartą rynku, mimo że nie posiada własnych samolotów towarowych i operuje wyłącznie pod pokładami maszyn pasażerskich (belly cargo).
Polska nadal oddaje znaczną część rynku zagranicznym hubom logistycznym. Duża część ładunków trafiających do Polski lub wysyłanych z naszego kraju jest obsługiwana przez lotniska w Niemczech, Holandii czy Belgii. Towary te bardzo często odprawiane są na lotniczych listach przewozowych w kraju, ale fizycznie wywożone na kołach ciężarówek w ramach tzw. usług RFS (Road Feeder Service) – mechanizm ten dominuje strukturalnie w większości polskich portów regionalnych.
Zobacz też: Boom na lotnicze cargo. Jasionka traci, zyskuje Lublin
Szansa na przełom i bariery do pokonania
– Zarówno Polska, jak i cała Europa Środkowa ma potencjał rynkowy do znaczącego zwiększenia wolumenu lotniczego cargo. Szansą na wykorzystanie tego potencjału będzie rozwój ruchu pasażerskiego w Porcie Polska, w szczególności dalekodystansowego, który może wygenerować znaczny wzrost belly cargo. Jednak do osiągnięcia zakładanych wolumenów konieczny będzie również rozwój na większą skalę połączeń typu all-cargo – informuje Łukasz Beresiński, dyrektor Departamentu Analiz Branżowych Banku Gospodarstwa Krajowego. – Będzie to jednak wymagało m.in. usunięcia barier natury legislacyjnej, jak np. przepisy celne i podatkowe czy liberalizacja umów o transporcie lotniczym, co podniesie atrakcyjność Polski jako punktu do obsługi cargo lotniczego. Dobrym przykładem może być Budapeszt, który dzięki uproszczeniu przepisów notuje dynamiczne wzrosty i w 2025 r. obsłużył dwukrotnie więcej ładunków niż wszystkie polskie lotniska łącznie – dodaje Beresiński.
Pomimo zwiększenia wolumenu obsłużonych towarów Polska nadal pozostaje rynkiem relatywnie niewielkim w skali UE (odpowiadającym za zaledwie 1,3% unijnego tonażu), a znacząca część łańcuchów logistycznych opiera się na hubach zagranicznych, takich jak Lipsk, Frankfurt czy Kolonia.
Czterokrotny wzrost w zasięgu ręki
Budowa Portu Polska może zasadniczo zmienić tę sytuację. Prognozy IATA zakładają wzrost ruchu cargo do około 790 tys. ton w 2040 r., co oznaczałoby niemal czterokrotne zwiększenie obecnego rynku. Z raportu wynika, że w horyzoncie 20 lat globalny ruch w przewozach lotniczych towarów będzie rósł średnio o ok. 3,3% rocznie, a Polska ma potencjał na wygenerowanie szybszego wzrostu. Potencjał Polski wynika z megatrendów, w tym z rosnącej gospodarki i e-commerce oraz z możliwości przejęcia części ruchu cargo obsługującego cały region Europy Środkowej.
Analizy BGK wskazują jednak na konieczność rewizji struktury tego wzrostu. Prognoza IATA zakładająca, że aż 55% wolumenu w 2040 r. zmieści się w lukach samolotów pasażerskich, wymagałaby nierealnego, niemal 90-procentowego wskaźnika ich wypełnienia. Aby zrealizować ambitne cele, kluczowe będzie obsłużenie aż 600 tys. ton cargo na pokładach dedykowanych maszyn towarowych, co przełoży się na potrzebę obsłużenia blisko 13 tysięcy operacji frachtowców rocznie.
– Do 2040 roku rynek cargo lotniczego w Polsce może wzrosnąć nawet kilkukrotnie, osiągając poziom blisko 1 mln ton rocznie, do czego w znacznej mierze ma przyczynić się uruchomienie nowego lotniska centralnego. W naszej ocenie ma ono potencjał dołączyć do grona największych portów cargo w Europie obsługując znaczne wolumeny ładunków i generując spore wpływy do budżetu państwa. Z naszych analiz wynika, że osiągnięcie prognozowanych wolumenów może być trudne do osiągnięcia bez znacznego rozwoju przewozów all-cargo, który nie odbędzie się bez linii cargo i floty frachtowców – uważa Hubert Pyliński, menedżer Biura Branży Paliwowej i Infrastruktury Departamentu Analiz Branżowych.
