Aplikacja e-TOLL PL nie służy zawodowym kierowcom

Katarzyna_Syta_KAES_Logistics
KAES Logistics

Ponad miesiąc temu system viaTOLL został wyłączony i kierowcy muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. – Jednak to, co obecnie obserwujemy, jest bardzo niepokojące, a aplikacja mająca rozwiązać liczne problemy, w praktyce ich tylko przysporzyła – uważa Katarzyna Syta, prezes KAES Logistics.

Przejście z systemu viaTOLL na e-TOLL było zapowiadane już w 2020 r., niestety w praktyce firmy transportowe i operatorzy ZSL mieli niecały kwartał na zmianę systemu opłat drogowych. Co gorsza, aż do ostatnich dni września operatorzy kart flotowych mieli uniemożliwioną rejestrację w systemie. Nic dziwnego, że ostatecznie nastąpiło znaczące obciążenie e-TOLL, co w konsekwencji spowodowało liczne awarie. Warto nadmienić, że wówczas za brak aplikacji groziła kara 1 500 zł. Została ona zawieszona często zgłaszanymi problemami z funkcjonowaniem systemu.

Obiecujące początki e-TOLL

Sam pomysł wprowadzenia aplikacji na smartfona był dobry. Miał on być lepszą alternatywą dla viaTOLL, który wymagał zamontowania dodatkowego urządzenia w pojeździe. Stary system nie był pozbawiony wad technicznych, nic dziwnego, że szukano dla niego jakieś alternatywy. W viaTOLL kierowca zobowiązany do wnoszenia opłat, musiał wyposażyć się w specjalną skrzynkę, z której dane były odczytywane przez odbiorniki na bramkach, a następnie pieniądze zostawały pobrane z doładowanego wcześniej konta. Trudnością wówczas było sprawdzanie stanu konta. Powodowało to również problemy w przypadku ewentualnej potrzeby zmiany samochodu. Największą zaletą tego systemu było to, że urządzenie wystarczyło zamontować na szybie i uruchomić przed jazdą. Dlatego zamysł e-TOLL był naprawdę dobry – aby otworzyć szlaban na autostradzie, wystarczy do niej podjechać z włączoną aplikacją. Ta wizja zapowiadała się obiecująco – nowy, poprawiony system i rezygnacja z dodatkowych urządzeń. Niestety, później przyszła rzeczywistość.

Test e-TOLL na żywym organizmie

Możemy słyszeć opinie, że wprowadzenie systemu e-TOLL było w praktyce testem na żywym organizmie. Trudno się z tym nie zgodzić – niedopracowanie aplikacji e-TOLL PL jest znaczące. Nie sposób nie dostrzec pojawiających się wszędzie skarg na jej działanie. Kwestie związane np. z zanikiem sygnału lub rozładowaniem się telefonu podczas działania aplikacji to pierwsze z ewentualnych komplikacji. Dalej pojawiały się problemy z rejestracją. Wiele osób pomimo wcześniejszego jej wykonania nie mogło przypisać do swojego konta użytkowanych pojazdów. Następne na czarnej liście są kwestie płatności. W założeniu system został zaprojektowany w taki sposób, aby płatności za przejazdy były dokonywane automatycznie. Pomimo dokonania przez ludzi płatności na koncie bankowym, nie pojawiała się ona w aplikacji. Użytkownicy również nie widzieli złożonej przez siebie reklamacji i nie wiedzieli, czy została ona rozstrzygnięta. Część problemów z płatnością rozwiązało wprowadzenie karty paliwowej, jednakże w tej materii jest jeszcze dużo do naprawienia. Warto w tym miejscu zauważyć, że korzystanie z aplikacji na smartfonie jest w praktyce do zastosowania tylko w mikrofirmach lub jako rozwiązanie awaryjne dla przewoźników. Ta metoda nie sprawdza się w przypadku dużych flot. Co więcej, oprócz rejestracji konta w systemie e-TOLL musimy zadbać również o instalację w pojeździe odpowiedniego lokalizatora GPS. Kompatybilne z systemem e-TOLL urządzenia dzielą się na dwa typy: OBU (On-Board Unit), który można przenosić je pomiędzy samochodami i ZSL (Zewnętrzne Systemy Lokalizacji) montowane w pojeździe na stałe. Współpracujący z systemem e-TOLL lokalizator możemy kupić wyłącznie u jednego z koncesjonowanych przez Krajową Administrację Skarbową (KAS) partnerów. Oczywiście już we wrześniu pojawił się problem z dostępem do tych urządzeń- podaż nie nadążyła za popytem. Firmy produkujące urządzenia ze względu na ogólnoświatowe braki półprzewodników nie miały możliwości wyprodukowania wystarczającej liczby urządzeń i dostarczenia ich wszystkim zainteresowanym do końca września. A to był dopiero początek problemów dla branży TSL.

Aplikacja nie dla kierowcy zawodowego

Dlaczego aplikacja nie sprawdza się dla zawodowych kierowców? Po pierwsze, aplikacja jest przypisana do kierowcy, więc kiedy przesiądzie się on do innego pojazdu, należy również przypisać numer biznesowy z aplikacji na smartfonie do innego pojazdu na stronie ministerstwa. Oczywiście to dodatkowa praca dla osoby administrującej flotą. Kierowca musi pamiętać o ciągłym monitorowaniu stanu baterii telefonu oraz o uruchomieniu aplikacji przed wjazdem na odcinek płatny – oznacza to dla niego dodatkowe obowiązki. Dla spedytora to kolejne koszty związane z wykorzystywaniem przez aplikację pakietów danych. Skutkiem zaniedbania któregoś z wymienionych obowiązków jest przerwanie przesyłu informacji i narażenie się na karę finansową. Oczywiście to nie koniec. Spośród wszystkich wymienionych problemów największym z nich są zdecydowanie te związane z bezpieczeństwem. Kierowcy, będący użytkownikami aplikacji e-TOLL PL jadący autostradą muszą wprowadzać do niej dane. Co gorsza, nie trwa to jedynie krótką chwilę – aplikacja musi być włączona przez cały czas trwania przejazdu, aby na bieżąco sprawdzać, czy na pewno poruszamy się po opłaconym odcinku drogi. Jest to równoznaczne z problemami z korzystaniem z nawigacji, ale przede wszystkim uniemożliwia to kierowcom koncentrację na drodze. Zgodnie z polskim prawem (art. 45 ust 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym), kierującemu zabrania się „korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku”. Tymczasem z aplikacją nie da się owego przepisu przestrzegać, ponieważ nie ma ona możliwości działania w tle. Wyklucza to również odebranie dzwoniącego telefonu (kierowca może przecież rozmawiać przez telefon, korzystając z zestawu głośnomówiącego). Jeśli ktoś zadzwoni w czasie, gdy aplikacja śledzi przejazd i nalicza opłaty, istnieje wysokie prawdopodobieństwo zawieszenia jej działania.

Wizja poprawy systemu

Jak długo potrwa impas przewoźników, związany z e-TOLL? Tak naprawdę ciężko to ustalić. Już 1 grudnia z państwowych autostrad A2 i A4 znikną szlabany i bramki do poboru opłat, dlatego każdy kierowca, nie tylko zawodowy, będzie korzystał z e-TOOL PL. Alternatywy dla aplikacji oczywiście będą, jednak mimo wszystko większość osób zdecyduje się na nią, ze względu na łatwą dostępność. Czy do tego czasu coś się zmieni? Niepokojące jest to, że naprawa tak bardzo niedopracowanego systemu może zająć dużo czasu. Nie pozostaje nam jednak nic innego niż cierpliwe czekanie na dalsze ruchy operatora systemu.

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane