Brakuje infrastruktury do transferu zboża z Ukrainy

ulleo, Pixabay

Po zajęciu przez rosyjskiego okupanta ukraińskich wybrzeży Morza Azorskiego i Morza Czarnego, niemożliwe stało się wyeksportowanie z Ukrainy ok. 17 mln ton pszenicy i kukurydzy. Zdaniem Moniki Piątkowskiej, prezes Izby Zbożowo-Paszowej, bez podjęcia przez polski rząd specjalnych działań, drogą lądową wywieziemy jedynie 10 proc. ukraińskiego zboża.

O tym, że rosyjska inwazja na Ukrainę wywoła perturbacje na światowych rynkach żywności, eksperci ostrzegali jeszcze przed wybuchem wojny. Aktualnie po ponad trzech miesiącach walk we wschodniej Ukrainie, widać poważne konsekwencje agresji. Zaczyna bowiem brakować zbóż w północnej Afryce, przez co np. w Egipcie ceny pieczywa wzrosły już kilkukrotnie. W Polsce zboża nie brakuje, ale w związku z zahamowanie ukraińskiego eksportu, ceny rosną także i u nas.

Zostało 17 mln ton do sprzedania

– Rosja i Ukraina to kluczowi gracze w światowym handlu zbożami. Odpowiadają za około 20 proc. światowych zasobów zboża oraz za prawie 30 proc. światowego handlu pszenicą – informuje Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej. – W Ukrainie pozostało do wyeksportowania ok. 17 ok. mln ton zboża. Są to olbrzymie ilości. Polski rząd wprowadzi na ten temat rozmowy z władzami Ukrainy. Podobne rozmowy prowadzą też Rumunia i Bułgaria. Zadanie to będzie bardzo trudne, bo 90 proc. eksportu zboża z Ukrainy odbywało się drogą morską. Dziś w grę wchodzi wyłącznie droga lądowa, ale infrastruktura transportowa na granicy polsko-ukraińskiej jest zaniedbana, lub jej po prostu brakuje, a to stanowi olbrzymi problem – tłumaczy prezes Piątkowska.

Polska importowała nieznaczne ilości pszenicy i kukurydzy z Ukrainy, liczone w tysiącach ton. Import nie był nam potrzebny, ponieważ jesteśmy producentem netto zbóż (nadwyżki są eksportowane). Nie było więc pilnej potrzeby rozwijania infrastruktury przy wschodniej granicy. Trzeba też wziąć pod uwagę różnice w rozstawie szyn na liniach kolejowych Polski i Ukrainy, co ogranicza przepustowość transportów np. do portów morskich nad Bałtykiem.

Infrastruktura stanowi problem

Brak odpowiedniej infrastruktury transportowej utrudnia tranzyt ukraińskiego zboża co widać w statystykach przewozów. – W marcu wyciągnęliśmy z Ukrainy ok. 30 tys. ton zboża a w kwietniu ok. 80 tys. ton. Ponieważ należy wywieźć z Ukrainy ok. 17 mln ton, to w takim tempie jak dotąd, nawet jeśli założymy, że w transporcie wezmą udział także Węgry, Rumunia i Bułgaria, nie wyciągniemy więcej niż 10 proc. tego, co trafiało w świat drogą morską – zauważa Monika Piątkowska. – Potrzeba więc ekstraordynaryjnych działań jak np. specustawy, a także szybkiego rozbudowania infrastruktury, ujednolicenia torów na przejściach granicznych, utworzenia bocznic i udrożnienia przejść. Potrzebne są też magazyny i punkty przeładunkowe dla ukraińskiego zboża. Do tego wszystkiego potrzeba znaczących sił i środków – tłumaczy prezes Izby Zbożowo-Paszowej.

Problemy z eksportem ukraińskiego zboża wykorzystuje reżim Władimira Putina, który traktuje zboże jak broń i narzędzie do szantażu. Rosjanie kradną ukraińskie zboża i sprzedają je, ale tylko do państw, które poparły inwazję na Ukrainę.

Laude postuluje konteneryzację zboża z Ukrainy

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Polecane